Dziś jest: 06.09.2010 r. jest to: 249 dzień w roku. Beaty, Eugeniusza, Lidy
KONTAKT
Untitled Document STOWARZYSZENIE MONAR
Wielkopolskie Centrum Pomocy Bliźniemu

Rożnowice 33, 64-610 Rogoźno skr. pocz.3, tel. 067 267 13 00

info@monar-markot.poznan.pl
Pracownik socjalny Daniel Wiśniewski
67 26 71 302
Księgowość Zofia Siódmiak
67 26 71 304
Sekretariat
67 26 71 300
Sekretariat Fax
67 26 71 301
Oddział terapii długoterminowej - terapeuci
67 26 71 353
Oddział terapii krótkoterminowej - terapeuci
67 26 71 352
NASZE PLACÓWKI

PARTNERZY


WYSZUKIWARKA

Google


WWW na tej stronie
W rytmie HIP-HOP-u

W dniach 30 czerwca- 14 lipca br. Terapia długoterminowa miała okazję sprawdzić swoje umiejętności taneczne. Było to o tyle interesujące, iż był to kurs tańca hiphopowego, do którego nie wszyscy mają przekonanie. Pani Ilona Tadla prowadząca zajęcia pokazała do czego zdolne jest ludzkie ciało, ćwiczyliśmy układy taneczne ale również poprawialiśmy swoją kondycje fizyczną poprzez wykonywanie szeregu ćwiczeń rozciągających. Zabawa była, śmiechu było, ale nie obyło się też bez narzekania, układ taneczny został opanowany , powiedziałabym w stopniu podstawowym z tendencją zniżkową. Ale nasza dzielna instruktorka nie poddawała się, my również pokazaliśmy, że stać nas na wiele.

http://www.youtube.com/watch?v=GquaGfsNFMc
http://www.catclan.oborniki.info
http://www.youtube.com/watch?v=kmGbTSsyt1M&feature=related


MISTRZOSTWA POLSKI PIŁKI ULICZNEJ ŚRODOWISK BEZDOMNYCH I UZALEŻNIONYCH W SIERADZU 2010.

15 i 16 maja 2010 na placu Wojewódzkim przy Urzędzie Miasta Sieradza rywalizowali między sobą bezdomni i uzależnieni z całej Polski w meczach piłki nożnej ulicznej. Impreza to jednocześnie eliminacje do reprezentacji Polski, która będzie grała na Mistrzostwach Świata Homeless World Cup - Rio de Janerio 2010. DRUŻYNY BIORĄCE UDZIAŁ W MISTRZOSTWACH POLSKI PIŁKI NOŻNEJ ULICZNEJ ŚRODOWISK BEZDOMNYCH I UZALEŻNIONYCH W DNIACH 15/16 MAJA 2010.

1. Sieradzkie Towarzystwo Trzeźwości "Przyjaźń" - Sieradz
2. Towarzystwo Pomocy im. Św.. Brata Alberta, koło łódzkie - Lodź
3. Towarzystwo Pomocy im. Św.. Brata Alberta, Noclegownia - Wrocław
4. Towarzystwo Pomocy im. Św.. Brata Alberta, Schronisko Bogedaina - Wrocław
5. Stowarzyszenie Abstynentów Klubu "Wola" - Zduńska Wola
6. Towarzystwo Pomocy Św.. Brata Alberta, Albert Football Team - Gdańsk
7. Stowarzyszenie Abstynentów Klubu " STOP" - Zgierz
8. D.T.07 - Stowarzyszenie Dom Trzeźwości - Poznań
9. Monar - Rożnowice
10. Klub Piłki Ulicznej "Lombardia" - Chudobczyce
11. Stowarzyszenie Klub Rodzin Abstynenckich " Serce" - Warszawa
12. Dom Pomocna Dłoń - Błońsko
13. Ośrodek Uzależnień "Monar" - Ozorków
14. Stowarzyszenie Pomocy Wzajemnej " Być Razem" - Cieszyn
15. Górnośląskie Towarzystwo Charytatywne - Katowice
16. Stowarzyszenie Abstynentów Klubu " Radość" - Końskie
17. PTZN Bydgoszcz
18. GOSTYNENCI Gostynin/Poznań

W finale jak przed rokiem Towarzystwo Pomocy im. Brata Alberta, Noclegownia spotkała się z PTZN Bydgoszcz i wygrali 6-2.W meczu o trzecie miejsce spotkali się STT PRZYJAŻŃ Sieradz, którzy wygrali ze Stowarzyszeniem Abstynentów Klubu WOLA 4-3.Natomiast nasza reprezentacja Monaru Rożnowice 33 zajęła 3 miejsce w grupie B i ostatecznie 9 miejsce w turnieju. Pierwsze dwa mecze wygraliśmy z Towarzystwem Pomocy Św. Brata Alberta z Gdańska 5-3 oraz ze Stowarzyszeniem Abstynentów Klubu STOP ze Zgierza też 5-3.W trzecim meczu było już trochę gorzej bo ulegliśmy 1-9 Stowarzyszeniu Domu Trzeżwości z Poznania. Natomiast ostrą i zaciętą walkę stoczyliśmy w ostatnim spotkaniu, które decydowało o wyjściu z grupy ostatecznie przegrywając jak się okazało z póżniejszymi półfinalistami mistrzostw ze Stowarzyszeniem Abstynentów ze Zduńskej Woli 4-6.

Była to bardzo ciekawa i nietypowa impreza, nie tylko sportowa , ale przede wszystkim integracyjna. Najlepszym zawodnikiem turnieju MP został Krzysztof Kurzawa, królem strzelców[27 goli] Michał Felczerek, a najlepszym bramkarzem Łukasz Drużbicki. Rozgrywane w Sieradzu zawody stały się okazją do wyboru i wręczenia piłkarzom nominacji do Reprezentacji Polski na Mistrzostwa Świata w piłce ulicznej bezdomnych w Brazylii w Rio de Janerio 2010 roku. Miła niespodzianką jest fakt, że powołanie dostało trzech naszych reprezentantów naszego Ośrodka Rożnowice 33 i będą reprezentować Polskę w Brazylii na MŚ.

Robert Bartkowiak





Zawody sportowe w Rożnowicach o puchar dyrektora na rozpoczęcie wiosny 2010.
20 marca tj. w sobotę zostały rozegrane w naszym ośrodku zawody sportowe o puchar naszego dyrektora ,które rozpoczęły pierwszy dzień wiosny.

W turnieju brało sześć drużyn. Zawody rozegrano w sześciu dyscyplinach; przeciąganie liny, bilard, piłkarzyki, tenis stołowy, szachy, piłka nożna uliczna.

Walka była emocjonująca we wszystkich konkurencjach. Po podsumowaniu całych zawodów ostatecznie pierwsze miejsce zajęła społeczność terapii długoterminowej i puchar został na miejscu w Rożnowicach. Pozostałe miejsca zajęli kolejno społeczność z markotu, terapia krótkoterminowa, sąsiedzi, społeczność parlamentu, który akurat w tym dniu gościł w Rożnowicach na obradach oraz goście z Rogożna. Po zakończonych zawodach wspólnie udaliśmy się na grilla, a wieczorem na dyskotekę.

Podsumowując ten dzień mogę z pewnością powiedzieć, że choć pogoda do końca nie dopisała można spędzić miło czas i bawić się na trzeźwo.

Robert Bartkowiak


Wyjazd na lodowisko do Poznania
12 lutego tj. w piątek społeczność z terapii długoterminowej wybrała się do Poznania na lodowisko "Bogdanka". Wiele osób po raz pierwszy w życiu założyła łyżwy na nogi. Pierwsze kroki nie były zbyt łatwe i udane, dlatego już na samym początku zdarzały się upadki. W miarę upływającego czasu i starań większość z nas opanowała jazdę na łyżwach i coraz lepiej nam to wychodziło. Pomimo lekkich obrażeń i sińców na ciele wszyscy dobrze się bawili i mieliśmy uśmiechnięte twarze. Po łyżwach wstąpiliśmy jeszcze na skromny posiłek i wróciliśmy cali i szczęśliwi do Rożnowic. Na zakończenie mogę kolejny raz potwierdzić, że można bawić i cieszyć się na trzeźwo w stu procentach.

Robert Bartkowiak





Wigilia, Święta Bożego Narodzenia, Sylwester 2009/2010
Wigilia i Święta Bożego Narodzenia są dniami zadumy, każdy sobie składa życzenia i dzielimy się opłatkami .Święta spędzone w Ośrodku to dla nas trudny czas. Przecież każdy z nas chciałby te dni spędzić w domu ze swoją najbliższą rodziną. Tymczasem jesteśmy w naszym drugim domu w Rożnowicach 33.Dla wielu z nas jest to jedyna możliwość, by święta prawdziwie zasługiwały na to miano. I chociaż zdarza się zatęsknić za bliskimi, to jesteśmy uśmiechnięci i zadowoleni. Krótko przed gdy zasiadaliśmy do stołu wigilijnego obejrzeliśmy krótki spektakl w wykonaniu naszych koleżanek i kolegów z terapii długoterminowej pt."Gdybyś Jezu narodził się dziś". Potem wspólnie śpiewaliśmy kolędy.

Tak właśnie wygląda radość z bycia trzeźwym w gronie przyjaciół.



Nadszedł długo oczekiwany dzień w tym roku, a mianowicie Sylwester. Dla wszystkich jest to dzień przemyśleń, postanowień i wiary w nadchodzący rok. Krótko przed zabawą sylwestrową kolega z terapii krótkoterminowej przedstawił kabaret pt."Kabareton", gdzie naśladował znane osobowości. Dla niektórych z nas był to pierwszy Sylwester, pierwszy dzień nowego roku, który witaliśmy na trzeźwo. Wielu z nas przekonało się, że można dobrze i fajnie się bawić i być szczęśliwym. Nie zapomnieliśmy oczywiście o dobrym i smacznym jedzeniu, bo przecież ciężko byłoby wytrzymać tak przez całą noc sylwestrową.



Społeczność Długoterminowa z W.C.P.B. w Poznaniu
Pod koniec listopada społeczność długoterminowa uczestniczyła w wycieczce do Poznania, zorganizowaną przez naszego kolegę Tomasza.

Wyruszyliśmy rano pociągiem z Rożnowa do Poznania, na miejscu nasze zwiedzanie rozpoczęliśmy od Starego Rynku, gdzie zwiedziliśmy takie zabytki jak Poznańską Farę, Kościół Franciszkanów. Punktualnie o godz. 12:00 zebraliśmy się pod ratuszem aby zobaczyć słynne poznańskie koziołki, na wycieczce znalazło się też coś dla miłośników militariów - odwiedziliśmy muzeum wojskowe. W planie wycieczki był także wspólny obiad, który zjedliśmy w restauracji oczywiście był bardzo smaczny, po czym udaliśmy się do kina na film. Celem wycieczki było międzyinnymi pokazanie jak można miło spędzać czas wolny, po udanej wycieczce wszyscy powróciliśmy do ośrodka.





Polsko-Duńskie Święta
Jak co roku w przedświątecznym okresie odwiedziło nas Polsko-Duński związek charytatywno-kulturalny ,, Brzydkie Kaczątko''. Goście z Danii wizytę rozpoczęli od przygotowań kulinarnych, a część z nich wspólnie z mieszkańcami naszego domu ubierało świąteczne drzewko. Gdy już przygotowania dobiegły końca, mogliśmy wspólnie zasiąść do stołu i spróbować świątecznych duńskich specjałów, po wspaniałej i obfitej kolacji przyszła pora na część artystyczną, przygotowaną specjalnie dla naszych gości przez zespoł. D. T. "Etiuda Wigilijna". Wspólne śpiewanie kolęd uświetniło całą imprezę, a nutką humoru było że śpiewaliśmy w dwóch językach: duńskim i polskim. Jak na wigilię przystało były też prezenty świąteczne, podziękowania i życzenia.



Bardzo cieszymy się z corocznych wizyt naszych przyjaciół, gdyż jest to dowód na to że, nie jesteśmy zapomniani, osamotnieni, że Są ludzie którzy o nas pamiętają i myślą w tym szczególnym czasie.

Nasi Maratończycy
Silna ekipa biegaczy z naszego ośrodka po raz kolejny udała się na zawody w biegach długodystansowych. Tym razem był to siódmy mikołajkowy pół-maraton w Toruniu, gdzie nasza reprezentacja sprawdziła swoje siły. Była to największa w Polsce liczba mikołajkowych maratończyków bo było ich aż ponad 2900 osób. Pomimo mało sprzyjającej pogody nasi chłopcy dzielnie się spisali i choć nie stanęli na samym podium to udowodnili sobie, że aktywne spędzanie czasu może dawać satysfakcję poczucie spełnienia jest to potrzebne wszystkim tym którzy wychodzą ze swoich uzależnień. Dla nas są Mistrzami!!!

Pielgrzymka do Sanktuarium w Licheniu
Z inicjatywy ks. Kapelana Zbigniewa Urnego w październiku 2009 odbyła się pielgrzymka do Sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej Królowej Polski w Licheniu, w której uczestniczyli podopieczni W.C.P.B.


Na miejscu odbyła się msza św. Koncelebrowana przez naszego kapelana w intencji między innymi pielgrzymów, o siłę i wytrwałość w dążeniu do trzeźwości.Po smacznym obiedzie który zjedliśmy w domu pielgrzyma mieliśmy czas na zwiedzenie samej Bazyliki i całego Sanktuarium. Ogromne wrażenie zrobił na nas największy w Polsce dzwon, wieża z tarasem widokowym której 34 piętra pokonaliśmy pieszo. W drodze powrotnej, odwiedziliśmy Klasztor Ojców Kamedułów ( Erem Pięciu Braci Męczenników w Braniszewie) ta wizyta zrobiła na nas szczególne wrażenie. Zakon ten jest jednym o najcięższych regułach. Dostęp do Zakonu mają tylko mężczyźni, a raz do roku w miesiącu wrześniu klasztor mogą odwiedzić kobiety. Naszą uwagę zwrócił skromny, wręcz ubogi sposób życia pustelników oraz wszechobecnie towarzysząca temu cisza.

Wyjazd tchnął w nas wiarę i nadzieję, oraz pomógł zrozumieć, że każdy człowiek ma prawo do godnego życia.

Więcej na www.lichen.pl

ZAKOŃCZENIE LECZENIA ŁUKASZA GRAETZA
Jest godz.16:00 w ośrodku W C P B właśnie nadszedł dzień wyczekiwany przez naszego kolegę Łukasza, który kończy leczenie po dwunastomiesięcznej terapii, wielu wysiłkach i ciężkiej pracy. Wkracza w nowy etap życia. Dla nas, członków społeczności jak i dla "Kothleta" jest to najważniejszy dzień pełen wrażeń i wzruszeń, bo jak powiedział Marek Kotański "Terapię są w stanie ukończyć tylko Mistrzowie Świata". Dla nas takim Mistrzem jest Łukasz.

"Kothlet" jest sympatyczną osoba o wielkim sercu jeszcze większym bicepsie. Ci którzy znali go od początku widzieli jak bardzo się zmienił. Jego mottem są "Honor, odwaga i siła" i tylko Zawisza Czarny byłby godzien zjeść z nim obiad. Specjalnie na tą okazję społeczność przygotowywała się od dłuższego czasu. Przygotowaliśmy występy artystyczne. Były piosenki, kabarety, awangardowa sztuka teatralna, było dużo śmiechu i zabawy.

Z niecierpliwością oczekujemy na kolejne zakończenie leczenia!






Piotr Nagiel w W.C.P.B.
W październiku odwiedził nas zaprzyjaźniony z Monarem i z naszym ośrodkiem Piotr Nagiel. Artysta jest między innymi byłym członkiem zespołu Oddział Zamknięty, obecnie jest liderem rockowej grupy STO%.

Występ Piotra przeplatany był wspomnieniami i przeżyciami artysty w których większość z nas doszukała się osobistych wątków życiowych. Oprócz wymownych tekstów, jego słowa były dla nas otuchą i wsparciem podczas trudów wychodzenia z naszych nałogów. Dodały nam siły i energii oraz motywacji i wiary w sens trzeźwego życia poprzez pryzmat doświadczeń wokalisty. Szczególne wrażenie zrobiły na nas piosenki "Spokojne ulice", "Daj siebie innym", "Synu mój", "Spotkanie" i piosenka finałowa "Przeżyj to sam" w wykonaniu wszystkich mieszkańców domu.

Serdecznie dziękujemy panu Piotrowi za miły akcent który urozmaicił naszą codzienność i tknął w nas nowe nadzieje, oczekujemy że niedługo znów będziemy mieli okazję na występ i odwiedziny w naszym domu.

Więcej na www.stoprocent.org lub Sto% Piotr Nagiel "DSI" youtube.com

Zakończenie Lata 2009
Wystarczy choćby przez chwilę spojrzeć przez okno, by przekonać się, że nadeszła jesień. I chociaż w Polsce ta właśnie pora roku jest wyjątkowo piękna, to tęsknota za umykającym słońcem, ciepłem letnich wieczorów i zapachem kwiecistych łąk, doskwiera nam coraz bardziej. Nie da się ukryć, że jest coraz zimniej, częściej pada deszcz, a szybko zapadające ciemności chyba nikogo nie napawają dobrym nastrojem. Nie warto jednak przesadnie narzekać. Wszak w chwilach jesiennej smuty z pomocą przychodzą wspomnienia. A jest, co wspominać! Spływ kajakowy, wspólne wypady na jagody, wieczory przy ognisku - pamięć jest prawdziwym skarbem.

Aby uczcić wyśmienite tegoroczne lato, postanowiliśmy w naszym ośrodku zorganizować aż dwudniową imprezę "Zakończenie Lata 2009". Atrakcji było wiele! Grill, piłka nożna uliczna, bilard, unihokej, ping-pong, karaoke, dyskoteka - krótko mówiąc, dla każdego coś miłego! Zobaczcie zresztą sami.

Dzień Organizacji Pozarządowych - Poznań 19.IX.2009
Godzina 12:00. Na Placu Wolności panuje niesamowite wręcz poruszenie. Jest gwarno, tłoczno i kolorowo. Uśmiechnięci poruszamy się pomiędzy odświętnie przystrojonymi stoiskami, które zaskakują pomysłowością. Czy wiedzieliście, Drodzy Internauci, że są w naszym kraju ludzie, którzy swój wolny czas i energię postanowili poświęcić pomocy domowym królikom? Albo zająć się problemem adopcji kotów? Na początku byliśmy trochę tym rozbawieni, lecz dostrzegając zaangażowanie członków rozmaitych organizacji pozarządowych, którzy postanowili podzielić się swoją pasją z innymi, doszliśmy do wniosku, że to właśnie oni żyją pełnią życia. Nie czekają, aż coś spadnie z nieba, ktoś coś za nich załatwi - krótko mówiąc, wiedzą, że sprawy należy brać w swoje własne ręce.

W takim towarzystwie nie mogło zabraknąć nas - przedstawicieli Wielkopolskiego Centrum Pomocy Bliźniemu MONAR-MARKOT w Rożnowicach. Warto podkreślić, że Stowarzyszenie MONAR, którego jesteśmy integralną częścią, jest jedną z najwcześniej powstałych polskich organizacji pozarządowych. Historia MONARU to ponad trzydzieści lat pełnego poświęceń zaangażowania w pomoc ludziom uzależnionym od narkotyków i alkoholu, bezdomnym i wykluczonym społecznie. Podczas Dnia Organizacji Pozarządowych postanowiliśmy zaprezentować krótką scenkę teatralną pt. "Przebudzenie" dotykającą problemu rozpadu więzi rodzinnych, jako głównej przyczyny sięgania przez młodych ludzi po narkotyki i alkohol. Poza tym, częstowaliśmy Poznaniaków chlebem ze smalcem i pysznymi ogórkami - wszystko, rzecz jasna, własnej roboty!

Więcej informacji:
www.mmpoznan.pl
www.poznan.pl

Spływ 2009
Można zacząć na przykład tak: "Do pociągu wsiedliśmy o godzinie x". Albo tak: "Dojechaliśmy późnym popołudniem". I jeszcze inaczej: "Podróż trwała blisko dziesięć godzin". Można oczywiście, tylko kogo to obchodzi? Przeglądałem przed chwilą stronę internetową naszego stowarzyszenia i zauważyłem, że Monar dosłownie spływami kajakowymi stoi (choć należałoby raczej napisać: spływa). Oprócz tego, wszelkiego rodzaju biegi, rozgrywki, wspinaczki skałkowe, przedstawienia i koncerty. Jak opisać coś, co wszyscy znacie? Kłopotliwe, a przecież z zadania wywiązać się muszę, bo sami wiecie jak to jest z zadaniami w ośrodku. Styl sprawozdawczy, najnudniejszy i oklepany do bólu, odpada. Przekonajcie się sami: "Pierwszego dnia przepłynęliśmy Czarną Hańczą około jedenastu kilometrów. Byliśmy zmęczeni, ale po wszystkim zjedliśmy smaczny obiad." Dobra, wystarczy. Ukarać internautę czymś takim, to doprawdy niepotrzebne okrucieństwo. Styl moralizatorski, jak to hartowaliśmy swego ducha od rana do wieczora machając wiosłami, odpycha mnie jeszcze bardziej: "Byliśmy zmęczeni, lecz czuliśmy, że naprawdę daliśmy z siebie wszystko. Udowodniliśmy sobie, na co nas stać." No, no, nie powstydziłby się tego sam Piotr Kupicha. Styl mieszany, sprawozdawczo-moralizatorski - połączenie nudy i patosu - bez komentarza.

Jest jakoś tak, że wspomnienia ze spływu nie układają się w mojej głowie w chronologiczną, uporządkowaną całość. Wielu sytuacji nie pamiętam, lub pamiętam szczątkowo; coś tam próbuje się wyłonić, nabrać ostrości, jak zdjęcie w fotograficznej ciemni, lecz kolory już chyba na zawsze pozostaną wyblakłe, a kontury zamazane. Mieszam w wyobraźni barwy, aby uzyskać zieleń Jeziora Białego. Wynik mizerny. Wiem, że ta zieleń była wyjątkowa, jednak wyparowała już z mej pamięci, rozcieńczyła się w innych obrazach, bezładnie poupychanych w jej zakamarkach. I tak jest z wszystkimi kolorami, które niby gdzieś jeszcze są, ale trochę tak, jak twarz Angeliny Jolie - nierealnie, nienamacalnie, na niby. Woda podczas spływu nie była po prostu wodą. Każdy odcinek rzeki był inny. Każde jezioro, każda śluza były sklecone z odmiennych rodzajów H2O, jakby chemia świata dopasowywała się do mnie, układała niczym doskonale skrojony strój na nieustannie zmieniającym się kształcie ciała.

Pomieszały się wszystkie zapachy. A przecież Suwalszczyzna okolic Czarnej Hańczy i Kanału Augustowskiego przeciskała się do mego umysłu głównie przez nos. Pachniała woda, drzewa, nawet kamienie zdawały się uwalniać niepowtarzalną woń. Z trudem przywołuję w pamięci zapach najbardziej wtedy oczywisty: oplatającą mnie z wszystkich stron wilgoć namiotu, śpiwora, bluzy, ręcznika, skarpet, kajaka. Czasami śmierdziało. Na przykład w ohydnych niby-toaletach ustawionych na polach namiotowych, by turyści nie świecili między drzewami gołymi pośladkami. Śmierdziało niewiarygodnie!

Cieszę się, że nie jestem komputerem. Że nie muszę bezwolnie odtwarzać tego, co było tak, jak przewiduje narzucone odgórnie oprogramowanie. Dlatego mój spływ nie ma raz ustalonego początku, ani tym bardziej końca. Trudno nawet powiedzieć, aby był to zawsze ten sam spływ. Niektóre wspomnienia blakną, inne nabierają wyrazistości, a całość pulsuje, drga, na swój sposób oddycha. I mam w nosie, że utrwalone we mnie ślady przeszłości coraz mniej przypominają rzetelną rekonstrukcję wydarzeń. Bo nie ma znaczenia, czy byłem tam w lipcu, sierpniu, czy może nie byłem tam wcale. I nigdy nie ustalę niczego na pewno. Martwię się jedynie tym, czy wraz z upływem lat nie obudzi się we mnie pedantyczny kolekcjoner wspomnień, czy nie zatryumfuje sprawozdawca i moralizator, który wszystko uporządkuje, nada jednoznaczny sens, ustali faktyczną kolejność, wyciągnie wnioski i nakarmi nimi potomnych. Gdyby do tego doszło, proszę podsuńcie mi przed nos petycję o legalizację eutanazji.


© Wielkopolskie Centrum Pomocy Bliźniemu | webmaster: Daniel Puchalski